Czwartek   Iz 26, 7-9. 12. 16-19 | Ps 102 (101) | Mt 11, 28-30 Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel

Dzisiejsze Słowo prowadzi mnie do serca człowieka zmęczonego, ale niepozbawionego nadziei. Można być wierzącym, modlić się, służyć, pracować, a jednak nosić w sobie głębokie zmęczenie. Można być zmęczonym obowiązkami, walką z własną słabością, chorobą, odpowiedzialnością, troską o rodzinę, parafię i przyszłość. Właśnie do takiego serca Bóg dziś mówi.

Prorok Izajasz modli się słowami: „Dusza moja pożąda Ciebie w nocy, duch mój poszukuje Ciebie w mym wnętrzu”. To zdanie bardzo mnie zatrzymuje. Prawdziwa wiara nie jest tylko zwyczajem. Jest tęsknotą. Człowiek wierzący szuka Boga także w nocy: w cierpieniu, niepewności, oschłości, pytaniach i chwilach, kiedy nie wszystko rozumie.

Izajasz mówi także: „Panie, Ty nam użyczysz pokoju”. Prawdziwy pokój nie jest tylko owocem moich starań. Mogę wszystko planować, zabezpieczać, kontrolować, a jednak wewnątrz nie mieć pokoju. Mogę też przeżywać trudności, ale gdy serce opiera się na Bogu, pojawia się pokój głębszy niż okoliczności. Prorok nie ukrywa bólu, ale w tym bólu pojawia się obietnica życia: Bóg może ożywić to, co wydaje się martwe.

Psalm mówi, że Bóg z wyżyn nieba spogląda na ziemię, aby usłyszeć jęki więźniów i uwolnić skazanych na śmierć. To wielkie pocieszenie. Moje zmęczenie nie jest dla Boga niewidzialne. Moje łzy nie giną. Bóg słyszy nie tylko piękne modlitwy, ale także jęk, westchnienie i milczenie człowieka, który już nie umie mówić.

Wspomnienie Matki Bożej z Góry Karmel pięknie wpisuje się w to Słowo. Maryja jest Matką ludzi szukających Boga w ciszy, w nocy i w zmęczeniu. Karmel kojarzy się z górą modlitwy, z miejscem spotkania, z sercem, które pozwala się prowadzić Bogu. Maryja uczy mnie trwać przy Jezusie, nosić Słowo w sercu i nie uciekać od ciszy, w której Pan mówi najgłębiej.

Aklamacja prowadzi prosto do Ewangelii: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Jezus nie mówi: przyjdźcie dopiero wtedy, gdy będziecie silni, uporządkowani i gotowi. Mówi: przyjdźcie utrudzeni i obciążeni. Czyli przyjdź taki, jaki jesteś. Ze swoim zmęczeniem, grzechem, odpowiedzialnością, lękiem i pytaniami.

Jezus obiecuje pokrzepienie. Nie zawsze natychmiast usuwa ciężar, ale daje serce, w którym można odpocząć. Uczy cichości i pokory. Świat mówi: musisz być mocny, głośny, skuteczny. Jezus mówi: ucz się ode Mnie. Ciche i pokorne serce nie jest słabe. Jest wolne od przymusu udowadniania swojej wartości. Może odpocząć w Bogu.

Bardzo ważne jest dla mnie to, że Jezus nie zaprasza utrudzonych do ucieczki od życia, ale do siebie. Nie mówi: zostaw wszystkie obowiązki i problemy. Mówi: przyjdź z nimi do Mnie. To zmienia wszystko. Ten sam ciężar niesiony bez Jezusa potrafi przygnieść, a niesiony z Jezusem może stać się drogą dojrzewania, pokory i miłości.

Maryja z Góry Karmel uczy mnie właśnie takiego trwania. Nie wszystko musi być natychmiast rozwiązane. Nie każde pytanie otrzymuje od razu odpowiedź. Ale serce może trwać przy Bogu, jak Maryja trwała przy Jezusie. Może nie rozumieć wszystkiego, a jednak ufać. Może cierpieć, a jednak nie odchodzić. Może milczeć, a jednak być głęboko obecne przy Panu.

Jezusowe jarzmo jest słodkie nie dlatego, że wymagania Ewangelii są małe. Jest słodkie dlatego, że jest niesione razem z Nim. Pokora i cichość nie odbierają człowiekowi godności, ale uwalniają od wewnętrznego napięcia. Nie muszę wszystkiego udowadniać. Nie muszę wygrywać każdej rozmowy. Nie muszę być centrum. Mogę odpocząć w tym, że jestem kochany przez Boga.

Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie: abym szukał Boga także w nocy i zmęczeniu; abym wierzył, że Pan widzi moje życie i słyszy moje milczące wołanie; abym przychodził do Jezusa z ciężarami; abym uczył się cichości i pokory; i abym za przykładem Maryi z Góry Karmel trwał przy Bogu w modlitwie, ciszy i zawierzeniu.

Modlitwa: Panie Jezu, przychodzę do Ciebie z moim zmęczeniem i ciężarem serca. Pokrzep mnie swoją obecnością. Naucz mnie cichości i pokory Twojego Serca. Przez wstawiennictwo Maryi z Góry Karmel ucz mnie trwać przy Tobie w ciszy, modlitwie i zawierzeniu. Ożyw to, co we mnie osłabło. Amen.

15 VII Środa,   Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora Kościoła

Środa   Iz 10, 5-7. 13-16 | Ps 94 (93) | Mt 11, 25-27  Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora Kościoła |
Dzisiejsze Słowo prowadzi mnie do pytania o pychę i pokorę. Z jednej strony widzę człowieka, który przypisuje sobie moc należną tylko Bogu. Z drugiej strony słyszę Jezusa, który wysławia Ojca za to, że tajemnice królestwa objawia prostaczkom.

Prorok Izajasz mówi o Asyrii. Bóg dopuszcza, aby stała się narzędziem napomnienia, ale Asyria nie rozumie swojej roli. Zaczyna mówić: „Dokonałem tego siłą mojej ręki i mądrością moją”. To zdanie odsłania pokusę, która może dotknąć każdego: sam sobie wszystko zawdzięczam. Moja siła, moja mądrość, moje zasługi, moje sukcesy.

A przecież wszystko, co mam, jest darem. Życie, wiara, zdolności, ludzie postawieni na mojej drodze, dobro, które mogłem uczynić. Izajasz pyta obrazowo: czy siekiera może się wynosić nad tego, kto nią rąbie? To słowo przypomina mi, że jestem narzędziem, nie właścicielem owoców. Bez Boga nie mam ani światła, ani siły, ani prawdziwego dobra.

Pycha często zaczyna się niewinnie: od myśli, że wiem lepiej, że sam sobie poradzę, że nie potrzebuję rady, modlitwy, korekty ani nawrócenia. Potem człowiek może nawet robić wiele dobrych rzeczy, ale serce powoli oddala się od Boga. Dlatego dzisiaj pytam: czy nie przypisuję sobie tego, co jest łaską? Czy potrafię jeszcze dziękować? Czy potrafię się uczyć?

Psalm odpowiada na pychę bardzo trzeźwo. Bóg widzi ucisk, krzywdę, niesprawiedliwość i ludzkie intencje. Psalmista przypomina, że Ten, który stworzył ucho, słyszy, a Ten, który ukształtował oko, widzi. To jest przestroga, bo Bóg widzi także to, co ukryte. Ale to także pocieszenie: widzi ciche cierpienie, łzy, dobro czynione w ukryciu i wierność, której ludzie może nie docenili.

Ewangelia odwraca logikę świata. Jezus mówi: „Wysławiam Cię, Ojcze, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”. Bóg nie gardzi rozumem, ale serce pyszne zamyka się na tajemnicę. Serce proste wie, że potrzebuje Boga. Umie słuchać, klękać, przyjmować Słowo jak dziecko.
Wspomnienie św. Bonawentury pięknie to wyjaśnia. Był wielkim umysłem, teologiem i doktorem Kościoła, ale jego wiedza prowadziła do modlitwy, uwielbienia i pokory. To jest prawdziwa mądrość chrześcijańska: nie tylko gromadzić wiedzę, ale pozwolić, aby wiedza prowadziła do miłości. Teologia bez modlitwy może stać się teorią. Rozum bez pokory może stać się pychą.
Jezus mówi, że tylko Syn objawia Ojca. Jeśli chcę poznać Boga, mam patrzeć na Jezusa: na Jego pokorę, miłosierdzie, posłuszeństwo Ojcu, cierpliwość wobec słabych i krzyż. W Nim widzę, że Ojciec nie jest daleki, zimny ani obojętny, ale kochający i wierny.

W tej scenie z Asyrią widzę także przestrogę dla wszelkiej skuteczności bez pokory. Człowiek może być bardzo sprawny, zorganizowany, inteligentny, wpływowy, a jednak duchowo ślepy, jeśli nie uznaje, że jest tylko narzędziem. Największe talenty stają się niebezpieczne, gdy odrywają się od wdzięczności i służby. Wtedy sukces nie prowadzi do uwielbienia Boga, ale do wynoszenia siebie.
Dlatego tak potrzebuję prostoty serca.

Prostaczek z Ewangelii nie oznacza człowieka bezmyślnego. To ktoś, kto nie zasłania się własną wielkością. Kto potrafi przyznać: nie wiem wszystkiego, nie kontroluję wszystkiego, potrzebuję Ojca. Tylko takie serce może przyjąć tajemnicę królestwa. Serce pyszne chce Boga posiadać i wyjaśnić po swojemu. Serce pokorne pozwala się Bogu prowadzić.

Święty Bonawentura przypomina mi, że prawdziwa wiedza powinna kończyć się adoracją. Im więcej poznaję Boga, tym mniej powinienem się pysznić, a bardziej klękać. Im więcej rozumiem, tym bardziej powinienem kochać. Wielkość chrześcijanina nie polega na tym, że wszystko wie, ale na tym, że pozwala Jezusowi objawić sobie Ojca i uczyć się od Niego pokornej miłości.

Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie: abym rozpoznawał pokusę pychy; abym pamiętał, że wszystko jest darem; abym ufał, że Bóg widzi krzywdę i ukryte dobro; abym uczył się prostoty serca; i abym za przykładem św. Bonawentury łączył mądrość z pokorą, wiedzę z modlitwą, a służbę z miłością.

Modlitwa: Panie Jezu, uwolnij mnie od pychy i samowystarczalności. Naucz mnie widzieć w moim życiu Twoje dary i Twoje prowadzenie. Daj mi serce proste, które umie słuchać, uczyć się i klękać przed tajemnicą Boga. Przez wstawiennictwo św. Bonawentury prowadź mnie do mądrości pełnej pokory i miłości. Amen.

 

14 VII 2026 r. Wtorek   Iz 7, 1-9 | Ps 48 (47) | Mt 11, 20-24

Dzisiejsze Słowo prowadzi mnie do pytania o zaufanie. Nie o zaufanie łatwe, kiedy wszystko jest spokojne, ale o zaufanie wtedy, gdy serce drży, gdy pojawia się zagrożenie, niepewność i poczucie, że wszystko może się zachwiać.

Pierwsze czytanie pokazuje króla Achaza i Jerozolimę zagrożoną przez nieprzyjaciół. Serce króla i serce ludu drży jak drzewa poruszane wiatrem. To bardzo ludzki obraz. Ja też znam takie chwile: lęk o przyszłość, trudne decyzje, wiadomości, których się nie spodziewałem, poczucie własnej słabości. Właśnie wtedy Bóg posyła proroka ze słowami: „Uważaj, bądź spokojny, nie bój się”.

To nie jest tanie pocieszenie. Bóg nie mówi, że nic się nie dzieje. Mówi raczej: nie pozwól, aby lęk tobą rządził. Lęk potrafi odebrać pokój, zagłuszyć modlitwę i podpowiedzieć rozwiązania nerwowe, szybkie, nie zawsze zgodne z wolą Boga. Najmocniej brzmi zdanie: „Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się”. Nie: jeśli wszystko przewidzicie. Nie: jeśli będziecie mieli wszystkie zabezpieczenia. Ale: jeśli uwierzycie.

Psalm mówi: „Bóg swoje miasto umacnia na wieki”. Jerozolima może wydawać się słaba wobec ludzkich potęg, ale jej siłą jest obecność Pana. Pytam siebie: co jest moją Jerozolimą? Moja wiara? Pokój serca? Rodzina? Powołanie? Nadzieja? Co wymaga dziś obrony przed lękiem i zamętem? Psalm przypomina mi, że jeśli Bóg jest w centrum, człowiek nie musi żyć jak zdobyte miasto.

Aklamacja ostrzega: „Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego”. To prowadzi do Ewangelii. Jezus gromi Korozain, Betsaidę i Kafarnaum. To nie były miasta, które nic nie widziały. Przeciwnie: widziały cuda, słyszały naukę, były blisko Jezusa. A jednak się nie nawróciły. To bardzo mnie niepokoi, bo można być blisko Jezusa zewnętrznie, a daleko sercem.

Można słuchać Ewangelii i nie pozwolić jej zmienić życia. Można uczestniczyć w liturgii i pozostać takim samym człowiekiem. Można widzieć znaki Bożej dobroci, a jednak nie odpowiedzieć wdzięcznością. Jezus gromi te miasta nie dlatego, że ich nienawidzi, ale dlatego, że chce je obudzić. To surowość miłości. Prawdziwa miłość czasem musi wstrząsnąć i nazwać prawdę.

Dzisiejsze czytania pokazują dwa niebezpieczeństwa. Pierwsze to lęk Achaza, który może odebrać ufność. Drugie to zatwardziałość miast, które widzą znaki, ale się nie zmieniają. Oba mogą być także we mnie. Mogę bać się bardziej niż wierzyć. Mogę słyszeć więcej niż wypełniać. Mogę prosić Boga o pomoc, a jednocześnie nie chcieć zmienić życia.

Słowo skierowane do Achaza uczy mnie, że w chwilach zagrożenia najpierw trzeba uspokoić serce przed Bogiem. Człowiek w panice podejmuje decyzje, których później żałuje. Lęk potrafi powiększyć przeciwnika, a pomniejszyć Boga. Tymczasem prorok mówi: uważaj, bądź spokojny. Najpierw wróć do wiary. Najpierw zobacz, że Pan jest większy niż to, co cię straszy.

Jezus w Ewangelii pokazuje jednak, że równie groźne jak lęk jest przyzwyczajenie do łaski. Korozain, Betsaida i Kafarnaum były miejscami uprzywilejowanymi. Widziały więcej, słyszały więcej, otrzymały więcej. A jednak nie odpowiedziały przemianą. To każe mi zapytać, czy nie stałem się podobny do kogoś, kto ma Ewangelię blisko, ale nie pozwala jej wejść w decyzje. Bliskość świętych rzeczy nie zbawia automatycznie.

Im więcej otrzymałem, tym większa moja odpowiedzialność. Jeśli znam Słowo Boże, jeśli mam dostęp do sakramentów, jeśli tyle razy doświadczałem przebaczenia, nie mogę żyć tak, jakbym nigdy nie spotkał Jezusa. Każda łaska jest zaproszeniem, a nie ozdobą. Każdy znak Boga domaga się odpowiedzi serca.

Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie: abym nie pozwolił lękowi przejąć władzy nad sercem; abym pamiętał, że bez wiary duchowo się nie ostoję; abym uczynił Boga centrum życia; abym nie przyzwyczajał się do Jego łaski; i abym odpowiadał na znaki Bożej dobroci prawdziwym nawróceniem.

Modlitwa: Panie Jezu, umocnij moją wiarę, gdy moje serce drży. Uwolnij mnie od lęku, który zamyka mnie na Twoje prowadzenie. Nie pozwól, aby moje serce stwardniało mimo tylu znaków Twojej dobroci. Naucz mnie słuchać i odpowiadać na Twoją łaskę nawróceniem. Amen.

13 VII 2026 Poniedziałek po 15 Niedzieli Zwykłej.

Dzisiejsze Słowo prowadzi mnie do pytania, którego nie da się ominąć: czy moja pobożność jest prawdziwa? Nie pyta tylko o to, ile razy się modlę, ile praktyk religijnych spełniam i jak wyglądam z zewnątrz. Pyta o serce. Pyta o życie. Pyta o to, czy modlitwa naprawdę przemienia moje decyzje, moje relacje i mój sposób traktowania drugiego człowieka.

Prorok Izajasz mówi bardzo mocno do ludu, który składa ofiary i uczestniczy w obrzędach, ale jednocześnie trwa w złu. Bóg woła: „Obmyjcie się, czyści bądźcie! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem!”. To Słowo pokazuje mi, że Bóg nie chce religijności oderwanej od życia. Nie wystarczy stanąć przed Nim z pobożną postawą, jeśli po wyjściu z modlitwy nie ma we mnie więcej miłości, sprawiedliwości i miłosierdzia.

Bardzo zatrzymuje mnie wezwanie: „Zaprawiajcie się w dobrem”. Dobro nie zawsze przychodzi łatwo. Trzeba się go uczyć. Trzeba ćwiczyć cierpliwość, gdy łatwiej odpowiedzieć gniewem. Trzeba uczyć się przebaczenia, gdy serce pamięta krzywdę. Trzeba wybierać sprawiedliwość, gdy wygodniej milczeć. Trzeba widzieć sierotę, wdowę, uciśnionego, czyli każdego, kto w moim świecie jest słabszy, samotny, pominięty albo skrzywdzony.

Psalm powtarza tę samą prawdę: „Temu, kto prawy, ukażę zbawienie”. Bóg nie gardzi ofiarą, ale nie chce ofiary pustej. Nie chce, abym brał Jego słowa na usta, a jednocześnie odrzucał Jego napomnienia. Można znać język religijny, można pięknie mówić o wierze, można upominać innych, a samemu nie pozwalać Bogu dotknąć własnych grzechów. Dlatego proszę dziś o serce prawe: szczere, uczciwe, proste, nieudające.

Aklamacja przypomina błogosławieństwo tych, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości. To przygotowuje mnie do trudnych słów Jezusa. On mówi, że nie przyszedł przynieść pokoju rozumianego jako święty spokój za cenę prawdy. Jego Ewangelia jest jak miecz, który najpierw przechodzi przez moje serce i oddziela światło od ciemności, miłość od egoizmu, wierność od kompromisu ze złem.

Jezus stawia siebie na pierwszym miejscu: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”. To nie oznacza mniej kochać rodzinę. To znaczy kochać ją właściwie. Gdy Bóg jest pierwszy, moja miłość do ludzi staje się czystsza, mniej zaborcza, mniej lękowa. Jezus mówi też o krzyżu. Krzyżem może być codzienna wierność, trudne przebaczenie, cierpliwa służba, uczciwość, której nikt nie docenia.

Na końcu Jezus mówi o kubku świeżej wody podanym jednemu z najmniejszych. To bardzo pocieszające. Bóg widzi nie tylko wielkie czyny, ale także małe dobro: dobre słowo, wysłuchanie, cichą pomoc, modlitwę za kogoś. Prawdziwa pobożność nie polega na tym, że robię wrażenie na ludziach. Polega na tym, że moje serce należy do Boga i staje się zdolne do konkretnej miłości.

To Słowo jest szczególnie niewygodne, bo dotyka pokusy, która może ukrywać się pod płaszczem religijności. Mogę wiele robić dla Boga, a jednocześnie nie pozwolić Bogu zmienić mojego charakteru. Mogę być obecny w kościele, ale nieobecny sercem przy człowieku, który potrzebuje mojej cierpliwości. Mogę mnożyć modlitwy, a jednocześnie nie chcieć przeprosić, przebaczyć, naprawić krzywdy albo zrezygnować z twardego sądu.

Izajasz nie niszczy modlitwy ani liturgii. On je oczyszcza. Prawdziwy kult Boga ma prowadzić do prawdziwego życia. Jeśli modlitwa nie czyni mnie bardziej uczciwym, bardziej miłosiernym, bardziej wrażliwym na słabych, to znaczy, że zatrzymałem się na powierzchni. Bóg nie chce, żebym zrezygnował z praktyk pobożnych. Chce, aby te praktyki dotknęły serca i przemieniły konkretne zachowania.

W Ewangelii Jezus mówi o przyjęciu ucznia i o kubku wody. To pokazuje mi, że sprawdzianem wiary są nie tylko wielkie decyzje, ale także codzienne gesty. Czy potrafię podać kubek wody komuś, kto jest najmniejszy, niewygodny, niezauważony? Czy moja pobożność staje się gościnnością dla Chrystusa ukrytego w drugim człowieku?

Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie: abym nie zadowalał się pobożnością zewnętrzną; abym pozwolił Bogu oczyścić moje czyny; abym uczył się dobra każdego dnia; abym stawiał Chrystusa na pierwszym miejscu; i abym przyjmował Go w drugim człowieku, szczególnie słabym i potrzebującym.

Modlitwa: Panie Jezu, oczyść moje serce z pobożności pozornej. Spraw, aby moja modlitwa przemieniała moje życie, moje słowa i moje relacje. Naucz mnie czynić dobro, szukać sprawiedliwości, zauważać słabych i nie uciekać od krzyża codziennej wierności. Amen.

12 VII. 2026 14 Niedziela Zwykła

  1. Bóg zapłać posprzątanie przepiękne bukiety i ofiarę 100 zł rodzinom Piaseckich. O przygotowanie kościoła na następną niedzielę proszę kolejne dwie rodziny.
  2. Bóg zapłać za ofiary na kościół uczestnicy Mszy o deszcz 126 zł., bezimienna 200 zł oraz  kopertowe: bezimiennie 100 zł i 200 zł.
  3. Liturgiczne wspomnienia i wydarzenia tygodnia
    -poniedziałek-  Wspomnienie  Świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta. O 19 30. Msza i Nabożeństwo Fatimskie
    -wtorek    O 18.00 Msza, a po niej nabożeństwo w intencji Rodzin przez wstawiennictwo bł. Rodziny Ulmów
    środa    Wspomnienie św. Bonawentury-
    czwartek  wspomnienie NMP z Góry Karmel. O 18.00 Msza w intencji Ojczyzny przez wstawiennictwo św. Andrzeja Boboli, bł. ks. Jerzego Popiełuszko i bł. Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
    sobota  Nie ma Mszy o Dary Ducha Świętego
    niedziela  zbiórka do puszki na środki transportu dla misjonarzy- MIVA Polska
  4. Organizujemy pielgrzymkę do Milejczyc. 12 czerwca kościół św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach został podniesiony do rangi diecezjalnego sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Wyjazd 3 VIII o 6.00. Koszt 100 zł.
  5. Podczas poniedziałkowego zebrania wiejskiego, w którym uczestniczyło 29 osób, mieszkańcy jednogłośnie podjęli decyzję, że tegoroczne Dożynki odbędą się 15 sierpnia. O przygotowanie poczęstunku prosimy mieszkańców odcinka od Państwa Rudnickich do Pani Elizy Widomskiej. Zgodnie ze zwyczajem ubiegłych lat oni określają formę i miejsce poczęstunku po Mszy.
  6. W tym tygodniu rocznicę śmierci obchodzą kapłani: ks. Anyszkiewicz Antoni, ks. Altmajer Emil, ks. Kopa Zygmunt, ks. Czerwiński Zbigniew, ks. Ciołek Stanisław, ks. Kuna Lech, ks. Szubartowski Lucjan, ks. Nieściór Józef. , Nasi parafianie:  Ściborek Natalia, Kaźmierak Marianna, Reszka Zygmunt, Dziewa Kazimiera, Kułak Szymon, Widomska Marianna, Kaźmierak Katarzyna, Gnat Mieczysław, Sądej Katarzyna, Bożek Marek, Czerniak Teofila, Kołodziej Marianna, Róg Bronisława. Wieczny odpoczynek…
  7. Dziękujmy za piękny deszcz, że Pan Bóg wejrzał na nasze modlitwy. Te Deum…


G

Poniedziałek, 6 VII 2026 Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy

Oz 2, 16. 17b-18. 21-22 | Ps 145 (144) | Mt 9, 18-26
Dzisiejsze Słowo prowadzi mnie do doświadczenia Boga, który nie przestaje walczyć o serce człowieka. Nie walczy przemocą. Nie zmusza. Nie upokarza. On przyciąga miłością.
Przez proroka Ozeasza Bóg mówi: „Zwabię ją i wyprowadzę na pustynię, i przemówię do jej serca.”
To zdanie bardzo mnie zatrzymuje.
Bóg nie mówi: ukarzę, odrzucę, zapomnę. Mówi: przemówię do serca.
To pokazuje mi, jaki naprawdę jest Pan. On zna moje niewierności, moje rozproszenia, moje powroty do starych przyzwyczajeń, a jednak nie rezygnuje ze mnie.
Pustynia w Biblii nie jest tylko miejscem trudnym. Jest miejscem ogołocenia, ciszy i prawdy. Tam człowiek nie może już zagłuszać Boga hałasem codzienności. Tam zostaje sam ze swoim sercem.
I myślę, że czasem także ja potrzebuję takiej pustyni.
Potrzebuję ciszy, aby usłyszeć Boga.
Potrzebuję oderwania od pośpiechu, aby zobaczyć, co naprawdę dzieje się w moim sercu.
Potrzebuję zatrzymania, aby przestać udawać przed sobą i przed Panem.
Bóg mówi dalej:
„Poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie.”
To są słowa niezwykłej czułości.
Bóg nie chce ze mną relacji powierzchownej, opartej tylko na obowiązku. On pragnie przymierza. Pragnie więzi. Pragnie miłości.
Pytam dziś samego siebie:
Czy moja wiara jest naprawdę odpowiedzią miłości?
Czy modlę się tylko dlatego, że trzeba?
Czy moje serce naprawdę tęskni za Bogiem?
Psalm odpowiada na tę Bożą miłość słowami: „Pan jest łaskawy i pełen miłosierdzia.” Jak bardzo potrzebuję tej prawdy.
Bo często łatwiej mi pamiętać o własnych grzechach niż o Bożej cierpliwości.
Łatwiej zatrzymać się na tym, co we mnie słabe, niż uwierzyć, że Bóg nadal mnie kocha.
A Psalm przypomina: Pan jest łaskawy. Pan jest miłosierny. Pan jest dobry dla wszystkich.
To nie znaczy, że Bóg lekceważy grzech.
To znaczy, że Jego miłosierdzie jest większe niż moja niewierność.
W dzisiejsze wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej te słowa nabierają szczególnego znaczenia. Ona zrozumiała, że miłość Boga nie może zostać zatrzymana tylko dla siebie. Jeśli Bóg naprawdę przemawia do mojego serca, to moje serce powinno stać się misyjne.
Błogosławiona Maria Teresa Ledóchowska oddała swoje życie sprawie misji. Nie głosiła Ewangelii tylko przez wielkie podróże, ale przez modlitwę, słowo, pióro, organizowanie pomocy i budzenie odpowiedzialności za tych, którzy jeszcze nie poznali Chrystusa.
To mnie bardzo porusza.
Bo pokazuje, że misja zaczyna się tam, gdzie człowiek naprawdę przejął się losem drugiego.
Nie każdy pojedzie na krańce świata. Ale każdy może mieć serce większe niż własne sprawy.
Każdy może modlić się za misjonarzy.
Każdy może wspierać tych, którzy głoszą Ewangelię.
Każdy może nieść Chrystusa tam, gdzie żyje.
Ewangelia pokazuje dwa spotkania z Jezusem. Najpierw przychodzi przełożony synagogi, który prosi o życie dla swojej córki. Potem kobieta cierpiąca od dwunastu lat dotyka płaszcza Jezusa, wierząc, że wystarczy ten jeden gest, aby została uzdrowiona.
W obu historiach widzę wiarę, która nie zatrzymuje się na bezradności.
Ojciec nie mówi: już za późno.
Kobieta nie mówi: już nic się nie zmieni.
Oboje przychodzą do Jezusa. To bardzo ważne.
Bo ja także noszę w sobie sprawy, które czasem wydają się beznadziejne.
Są rany, które długo się nie goją.
Są lęki, które wracają.
Są grzechy, które upokarzają.
Są sytuacje, w których po ludzku nie widzę rozwiązania.
A jednak dzisiejsza Ewangelia mówi mi: przyjdź do Jezusa.
Kobieta myśli: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.” Jak wielka jest jej wiara. Nie potrzebuje wielu słów. Nie tłumaczy wszystkiego. Po prostu ufa.
A Jezus mówi: „Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła.” Chciałbym dziś usłyszeć te słowa osobiście. Ufaj.
Nie wszystko jest stracone.
Nie jesteś sam.
Twoja rana nie jest większa od Mojej miłości.
Potem Jezus wchodzi do domu Jaira. Ludzie mówią już o śmierci. Dla nich wszystko się skończyło. A Jezus bierze dziewczynkę za rękę i przywraca ją do życia. To daje mi ogromną nadzieję.
Tam, gdzie człowiek widzi koniec, Bóg może rozpocząć nowe życie.
Tam, gdzie ja widzę ruinę, On może odbudować.
Tam, gdzie ja widzę martwotę, On może powiedzieć: wstań.
Dzisiejsze Słowo i przykład bł. Marii Teresy Ledóchowskiej zapraszają mnie, abym nie zamykał wiary tylko w sobie.
Bóg przemawia do mojego serca, ale chce także przeze mnie dotknąć serc innych ludzi.
Jeśli sam doświadczam miłosierdzia, mam stawać się świadkiem miłosierdzia.
Jeśli sam zostałem podniesiony, mam pomagać podnosić innych.
Jeśli sam usłyszałem Ewangelię, mam troszczyć się o tych, którzy jej jeszcze nie znają albo już o niej zapomnieli.
Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie:
abym pozwolił Bogu przemawiać do mojego serca,
abym nie bał się pustyni, ciszy i prawdy o sobie,
abym ufał Jezusowi także wtedy, gdy po ludzku nie widzę nadziei,
abym wierzył, że On może uzdrowić moje rany i podnieść to, co we mnie obumarło,
i abym uczył się od bł. Marii Teresy Ledóchowskiej serca misyjnego, które nie żyje tylko dla siebie.
Bo wiara naprawdę żywa zawsze staje się darem dla innych.
Modlitwa

Panie Jezu, dziękuję Ci, że nie rezygnujesz z mojego serca. Dziękuję, że przemawiasz do mnie z miłością, nawet wtedy, gdy jestem słaby, rozproszony i niewierny. Ulecz moje rany, podnieś to, co we mnie obumarło, i naucz mnie ufać Tobie tak jak kobieta z Ewangelii. Przez wstawiennictwo bł. Marii Teresy Ledóchowskiej daj mi serce misyjne, otwarte na ludzi i gotowe nieść Twoją miłość tam, gdzie jestem. Amen.

Wyświetl mniej

2. VII. 2026 14 Niedziela Zwykła

  1. Bóg zapłać posprzątanie i kwiaty rodzinom Sobótka. O przygotowanie kościoła na następną niedzielę proszę kolejne dwie rodziny.
  2. Liturgiczne wspomnienia i wydarzenia tygodnia
    -poniedziałek-    Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej. O 18.00 Msza o deszcz
     -wtorek    pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej i Wadowic wyjazd 4.00
    środa   30 Różaniec Mężczyzn przez wstawiennictwo św. Józefa. Modlimy się w intencji potrzeb rodzin, Ojczyzny, szczególnie o spokojny deszcz , który dobrze nawodnił by naszą ziemię…
    sobota    święto św. Benedykta opata.
  3. „Msze za parafian”  w czasie wakacji będę odprawiał na moich wyjazdach. Dlatego niektóre intencje przesunąłem na niedziele…
  4. Cieszę się że korzystacie z krzesełek. W imię miłości dla bliźniego proszę by po skorzystaniu odłożyć je na miejsce, by nie dodawać dodatkowej pracy sprzątającym i nie psuć estetyki wnętrza świątyni. Po to są składane.
  5. Informujemy, że w dniu 6 lipca 2026r. (poniedziałek) o godz. 19:00 w remizie OSP w Sulowie odbędzie się zebranie wiejskie dotyczące organizacji dożynek w roku 2026. Proszę o liczne i punktualne przybycie. Sołtysi
  6. W tym tygodniu rocznicę śmierci obchodzą kapłani: Orzeł Stefan ks. Krzak Janusz  ks. Podkul Józef  ks. Wiślicki Czesław  ks. Mrozek Marceli  Nasi parafianie: Młynarska Stanisława, Kaźmirak Józef,  Zarzeczna Czesława,  Brodowki Mieczysław,  Sadowski Kazimierz,  Toporowska Janina,  Samolej Helena,  Jarosz Helena , Sobutka Mateusz,   Bucoń Bronisława. Wieczny odpoczynek…

G