Dzisiejsze Słowo prowadzi mnie do serca Boga, który nie zatrzymuje się na moim grzechu. Widzi go naprawdę, ale nie po to, żeby mnie nim przygnieść. Bóg objawia się jako Ten, który przebacza, podnosi, prowadzi i na nowo włącza człowieka do swojej rodziny.
Pierwsze czytanie z proroka Micheasza jest wielką pieśnią nadziei. Prorok woła do Boga: „Paś lud Twój laską Twoją.”
To zdanie ukazuje Boga jako Pasterza. Nie jako kogoś dalekiego. Nie jako sędziego, który tylko czeka na błąd. Ale jako Pasterza, który zna swoją owczarnię, troszczy się o nią, prowadzi ją, chroni i karmi.
To bardzo mocno łączy się z tygodniem św. Krzysztofa. Bo każdy człowiek jest w drodze. Każdy dokądś zmierza. Nie tylko kierowca na drodze. Nie tylko pielgrzym w autokarze. Nie tylko podróżny w samochodzie. Całe moje życie jest drogą. I dlatego potrzebuję Pasterza.
Potrzebuję Boga, który mnie prowadzi, bo sam mogę łatwo zabłądzić. Mogę pomylić drogę wygodną z drogą dobrą. Mogę iść za pośpiechem, ambicją, złością, lękiem albo pychą. Mogę prowadzić swoje życie tak, jakby najważniejsze było dotrzeć szybko, a nie dotrzeć bezpiecznie do celu, którym jest zbawienie.
Prorok Micheasz mówi dalej o Bogu słowa pełne zachwytu: „Któryż Bóg podobny Tobie, co oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek?”
To pytanie jest właściwie uwielbieniem. Nie ma Boga takiego jak nasz Pan. Człowiek często pamięta cudze winy długo. Bóg przebacza naprawdę. Człowiek potrafi wypominać. Bóg podnosi. Człowiek nieraz wraca do dawnych ran. Bóg wrzuca grzechy w głębokości morskie.
Ten obraz jest niezwykle mocny: „Wrzucisz w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy.”
Bóg nie trzyma moich grzechów na brzegu, żeby mi je ciągle pokazywać. Nie zostawia ich w zasięgu ręki, abym stale żył poczuciem winy. On wrzuca je w głębokości. Tam, gdzie nie mam już po nie wracać. To bardzo ważne. Bo czasem człowiek po spowiedzi nadal wraca do swoich grzechów tak, jakby Bóg naprawdę ich nie przebaczył. Czasem bardziej wierzę własnemu oskarżeniu niż Bożemu miłosierdziu. Czasem sam siebie trzymam przywiązanym do przeszłości, którą Bóg już chce zatopić w morzu swojego przebaczenia.
Dzisiejsze Słowo mówi mi: pozwól Bogu przebaczyć do końca. Nie usprawiedliwiaj grzechu. Nie lekceważ zła. Ale uwierz, że miłosierdzie Boga jest większe.
Psalm odpowiada modlitwą: „Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje.” To jest modlitwa bardzo prosta, ale głęboka. Nie proszę najpierw o wygodne życie. Nie proszę tylko o rozwiązanie spraw zewnętrznych. Proszę o miłosierdzie. Bo miłosierdzie jest najgłębszą potrzebą mojego serca.
Potrzebuję miłosierdzia, gdy upadam.
Potrzebuję miłosierdzia, gdy ranię innych.
Potrzebuję miłosierdzia, gdy jestem zmęczony sobą.
Potrzebuję miłosierdzia, gdy nie umiem zacząć od nowa.
Psalm mówi także: „Czyż to nie Ty przywrócisz nam życie?”
To zdanie bardzo mnie porusza. Bo przebaczenie Boga nie jest tylko wykreśleniem winy. Jest przywróceniem życia. Człowiek pojednany z Bogiem zaczyna oddychać inaczej. Wraca pokój. Wraca nadzieja. Wraca odwaga. Wraca pragnienie dobra. Wraca zdolność do miłości. To także ważne w tygodniu św. Krzysztofa. Modląc się o bezpieczeństwo na drogach, proszę nie tylko o szczęśliwy przejazd. Proszę także o serce pojednane z Bogiem. Bo najważniejsza podróż to droga do wieczności.
Mogę mieć sprawny samochód, dobre światła, pełny bak i najlepszą trasę, a jednocześnie serce dalekie od Boga.
A mogę jechać zwyczajną drogą, w codzienności, ale z sercem pełnym łaski, pokoju i odpowiedzialności.
Aklamacja przypomina słowa Jezusa: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.” To zdanie prowadzi mnie prosto do Ewangelii. Miłość do Jezusa nie jest tylko uczuciem. Nie jest tylko wzruszeniem. Nie jest tylko deklaracją. Miłość do Jezusa sprawdza się w słuchaniu i wypełnianiu Jego słowa.
Ewangelia pokazuje scenę, w której do Jezusa przychodzą Jego Matka i krewni. Ktoś mówi: „Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą.” Jezus odpowiada słowami, które na pierwszy słuch mogą wydawać się trudne: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” A potem wskazuje na uczniów i mówi: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.” Jezus nie odrzuca Maryi.
Przeciwnie. On pokazuje, co jest najgłębszym źródłem Jej wielkości.
Maryja jest najbliżej Jezusa nie tylko dlatego, że Go urodziła, ale dlatego, że całym życiem pełniła wolę Ojca. Jej „fiat” było drogą posłuszeństwa.
Była Matką, bo słuchała. Była uczennicą, bo wierzyła. Była blisko Jezusa, bo sercem należała do Boga. To Słowo jest dla mnie wielką nadzieją. Jezus mówi, że ja także mogę należeć do Jego rodziny. Nie przez więzy krwi. Nie przez pochodzenie. Nie przez zewnętrzne tytuły. Ale przez pełnienie woli Ojca. To bardzo piękne, ale też wymagające. Bo nie wystarczy mówić: jestem wierzący. Nie wystarczy znać Jezusa z daleka. Nie wystarczy stać obok. Trzeba słuchać Ojca i wypełniać Jego wolę w codzienności. W rodzinie. W pracy. W parafii. Na drodze. Za kierownicą. W rozmowie. W sposobie reagowania na drugiego człowieka. W tygodniu św. Krzysztofa to Słowo nabiera bardzo konkretnego znaczenia. Pełnić wolę Ojca to także być odpowiedzialnym w drodze. Nie narażać życia swojego i innych. Nie prowadzić z pychą. Nie dawać się ponieść złości. Nie traktować przepisów jak przeszkody, ale jak ochronę życia. Nie zamieniać drogi w miejsce rywalizacji. Nie zapominać, że za każdym samochodem, za każdym pieszym, za każdym rowerzystą stoi człowiek kochany przez Boga.
Święty Krzysztof według tradycji niósł Chrystusa. I to jest piękny obraz mojego powołania. Mam nieść Chrystusa tam, gdzie jestem. Nie tylko w kościele. Także na drodze. Także w samochodzie. Także w podróży. Także wtedy, gdy ktoś mnie zdenerwuje. Także wtedy, gdy się śpieszę. Także wtedy, gdy łatwo stracić cierpliwość.
Jeśli należę do rodziny Jezusa, moje życie ma pokazywać, że słucham Ojca. A słuchanie Ojca zawsze prowadzi do większej miłości, odpowiedzialności i pokoju. Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie:
- abym pozwolił Bogu być Pasterzem mojej drogi,
- abym uwierzył, że On naprawdę wrzuca moje grzechy w głębokości morskie,
- abym nie wracał do win, które oddałem Jego miłosierdziu,
- abym prosił o życie odnowione przez przebaczenie,
- abym należał do rodziny Jezusa przez pełnienie woli Ojca,
- abym w tygodniu św. Krzysztofa modlił się za kierowców i podróżujących,
- i abym sam niósł Chrystusa przez odpowiedzialność, cierpliwość i szacunek dla życia.
Bo prawdziwa droga z Bogiem zaczyna się od serca pojednanego. A człowiek, który doświadczył miłosierdzia, może stać się dla innych znakiem pokoju.
Modlitwa
Panie Jezu, dziękuję Ci za miłosierdzie Ojca, który nie zatrzymuje moich grzechów, ale wrzuca je w głębokości morskie. Naucz mnie wierzyć w przebaczenie i nie wracać do tego, co Ty już odpuściłeś. Prowadź mnie jak Dobry Pasterz na drogach życia. Spraw, abym pełnił wolę Ojca i naprawdę należał do Twojej rodziny. Przez wstawiennictwo św. Krzysztofa strzeż wszystkich kierowców, podróżujących i pielgrzymów. Daj nam serca odpowiedzialne, cierpliwe i pełne szacunku dla życia. Spraw, abym wszędzie, dokąd idę i jadę, niósł Ciebie innym. Amen.