Środa Iz 10, 5-7. 13-16 | Ps 94 (93) | Mt 11, 25-27 Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora Kościoła |
Dzisiejsze Słowo prowadzi mnie do pytania o pychę i pokorę. Z jednej strony widzę człowieka, który przypisuje sobie moc należną tylko Bogu. Z drugiej strony słyszę Jezusa, który wysławia Ojca za to, że tajemnice królestwa objawia prostaczkom.
Prorok Izajasz mówi o Asyrii. Bóg dopuszcza, aby stała się narzędziem napomnienia, ale Asyria nie rozumie swojej roli. Zaczyna mówić: „Dokonałem tego siłą mojej ręki i mądrością moją”. To zdanie odsłania pokusę, która może dotknąć każdego: sam sobie wszystko zawdzięczam. Moja siła, moja mądrość, moje zasługi, moje sukcesy.
A przecież wszystko, co mam, jest darem. Życie, wiara, zdolności, ludzie postawieni na mojej drodze, dobro, które mogłem uczynić. Izajasz pyta obrazowo: czy siekiera może się wynosić nad tego, kto nią rąbie? To słowo przypomina mi, że jestem narzędziem, nie właścicielem owoców. Bez Boga nie mam ani światła, ani siły, ani prawdziwego dobra.
Pycha często zaczyna się niewinnie: od myśli, że wiem lepiej, że sam sobie poradzę, że nie potrzebuję rady, modlitwy, korekty ani nawrócenia. Potem człowiek może nawet robić wiele dobrych rzeczy, ale serce powoli oddala się od Boga. Dlatego dzisiaj pytam: czy nie przypisuję sobie tego, co jest łaską? Czy potrafię jeszcze dziękować? Czy potrafię się uczyć?
Psalm odpowiada na pychę bardzo trzeźwo. Bóg widzi ucisk, krzywdę, niesprawiedliwość i ludzkie intencje. Psalmista przypomina, że Ten, który stworzył ucho, słyszy, a Ten, który ukształtował oko, widzi. To jest przestroga, bo Bóg widzi także to, co ukryte. Ale to także pocieszenie: widzi ciche cierpienie, łzy, dobro czynione w ukryciu i wierność, której ludzie może nie docenili.
Ewangelia odwraca logikę świata. Jezus mówi: „Wysławiam Cię, Ojcze, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”. Bóg nie gardzi rozumem, ale serce pyszne zamyka się na tajemnicę. Serce proste wie, że potrzebuje Boga. Umie słuchać, klękać, przyjmować Słowo jak dziecko.
Wspomnienie św. Bonawentury pięknie to wyjaśnia. Był wielkim umysłem, teologiem i doktorem Kościoła, ale jego wiedza prowadziła do modlitwy, uwielbienia i pokory. To jest prawdziwa mądrość chrześcijańska: nie tylko gromadzić wiedzę, ale pozwolić, aby wiedza prowadziła do miłości. Teologia bez modlitwy może stać się teorią. Rozum bez pokory może stać się pychą.
Jezus mówi, że tylko Syn objawia Ojca. Jeśli chcę poznać Boga, mam patrzeć na Jezusa: na Jego pokorę, miłosierdzie, posłuszeństwo Ojcu, cierpliwość wobec słabych i krzyż. W Nim widzę, że Ojciec nie jest daleki, zimny ani obojętny, ale kochający i wierny.
W tej scenie z Asyrią widzę także przestrogę dla wszelkiej skuteczności bez pokory. Człowiek może być bardzo sprawny, zorganizowany, inteligentny, wpływowy, a jednak duchowo ślepy, jeśli nie uznaje, że jest tylko narzędziem. Największe talenty stają się niebezpieczne, gdy odrywają się od wdzięczności i służby. Wtedy sukces nie prowadzi do uwielbienia Boga, ale do wynoszenia siebie.
Dlatego tak potrzebuję prostoty serca.
Prostaczek z Ewangelii nie oznacza człowieka bezmyślnego. To ktoś, kto nie zasłania się własną wielkością. Kto potrafi przyznać: nie wiem wszystkiego, nie kontroluję wszystkiego, potrzebuję Ojca. Tylko takie serce może przyjąć tajemnicę królestwa. Serce pyszne chce Boga posiadać i wyjaśnić po swojemu. Serce pokorne pozwala się Bogu prowadzić.
Święty Bonawentura przypomina mi, że prawdziwa wiedza powinna kończyć się adoracją. Im więcej poznaję Boga, tym mniej powinienem się pysznić, a bardziej klękać. Im więcej rozumiem, tym bardziej powinienem kochać. Wielkość chrześcijanina nie polega na tym, że wszystko wie, ale na tym, że pozwala Jezusowi objawić sobie Ojca i uczyć się od Niego pokornej miłości.
Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie: abym rozpoznawał pokusę pychy; abym pamiętał, że wszystko jest darem; abym ufał, że Bóg widzi krzywdę i ukryte dobro; abym uczył się prostoty serca; i abym za przykładem św. Bonawentury łączył mądrość z pokorą, wiedzę z modlitwą, a służbę z miłością.
Modlitwa: Panie Jezu, uwolnij mnie od pychy i samowystarczalności. Naucz mnie widzieć w moim życiu Twoje dary i Twoje prowadzenie. Daj mi serce proste, które umie słuchać, uczyć się i klękać przed tajemnicą Boga. Przez wstawiennictwo św. Bonawentury prowadź mnie do mądrości pełnej pokory i miłości. Amen.