3 października 2026 I sobota miesiąca Różaniec wynagradzający

Intencja wynagradzająca Wynagradzamy Niepokalanemu Sercu Maryi za zniewagi czynione przez tych, którzy znieważają Ją w Jej świętych wizerunkach.

Dzisiaj, w pierwszą sobotę miesiąca, stajemy przy Maryi nie tylko po to, aby o coś prosić. Przychodzimy przede wszystkim wynagradzać.  Chcemy przepraszać za każdy gest pogardy wobec Matki Bożej, za profanowanie Jej obrazów i figur, za szyderstwo z Jej wizerunku, za świadome niszczenie znaków maryjnych, ale również za naszą własną obojętność wobec tego, co święte. Nie oddajemy czci drewnu, farbie czy płótnu. Cześć okazywana świętemu wizerunkowi odnosi się do osoby, którą przedstawia. Gdy ktoś całuje fotografię matki, nie kocha papieru – kocha osobę. Podobnie obraz Maryi kieruje nasze serce ku Tej, która wskazuje na Chrystusa.  Dzisiejsze czytania niezwykle pięknie prowadzą nas właśnie ku temu tematowi.

Hiob wyznaje: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzało Cię moje oko”. Psalmista modli się: „Okaż swym sługom pogodne oblicze”. A Jezus raduje się, że Ojciec objawia swoje tajemnice ludziom prostym i pokornym.
Obraz, ikona, figura mogą stać się dla człowieka takim prostym znakiem – zatrzymują spojrzenie i przypominają: Bóg jest blisko. Maryja prowadzi do Jezusa. Nie jesteś sam. Dlatego dzisiaj chcemy przez pięć radosnych tajemnic patrzeć na życie Maryi i mówić:
Maryjo, za tych, którzy odwracają się od Twojego oblicza – my chcemy na Ciebie patrzeć z miłością.
Za tych, którzy znieważają Twoje wizerunki – my chcemy oddawać Ci cześć.
Za tych, którzy przez Ciebie szydzą z Chrystusa – my chcemy razem z Tobą iść do Jezusa.


1. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
„Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzało Cię moje oko”

W Nazarecie nie ma jeszcze żadnego cudownego obrazu. Jest młoda Dziewczyna, która słyszy słowo Boga. Anioł zwiastuje Jej, że stanie się Matką Syna Bożego. I tutaj zaczyna się wielka tajemnica chrześcijaństwa: niewidzialny Bóg pozwala się zobaczyć.
Syn Boży przyjmuje ciało. Będzie miał ludzką twarz, ludzkie dłonie, ludzkie oczy. Dlatego chrześcijaństwo nie boi się przedstawiać świętych wydarzeń. Bóg sam wszedł w widzialny świat.
Hiob mówi dziś: „Ujrzało Cię moje oko”.

Maryja jako pierwsza spośród ludzi będzie mogła patrzeć na ludzkie oblicze Boga. Będzie trzymała Jezusa w ramionach, patrzyła, jak dorasta, a później stanie pod krzyżem. Dlatego każdy prawdziwy wizerunek Maryi powinien kierować wzrok dalej – ku Jezusowi. Gdy więc ktoś znieważa wizerunek Matki Bożej, nie chodzi tylko o zniszczony przedmiot. Jest w tym pogarda wobec Tej, która całym swoim życiem powiedziała Bogu: „Niech mi się stanie według słowa Twego”.

A my dzisiaj chcemy odpowiedzieć przeciwnie.
Za każde bluźnierstwo – nasze „Zdrowaś Maryjo”.
Za każdą profanację – nasze spojrzenie miłości.
Za każdy gest pogardy – nasze „tak” wypowiedziane Bogu.

Maryjo, wynagradzamy Ci za zniewagi wobec Twoich wizerunków. Wyproś nam czyste spojrzenie, abyśmy przez znaki wiary umieli dostrzegać obecność Boga. Naucz nas tak jak Ty słuchać słowa i odpowiadać na nie całym życiem.


2. Nawiedzenie świętej Elżbiety
Święty wizerunek ma prowadzić do spotkania

Maryja po zwiastowaniu nie zatrzymuje Jezusa dla siebie. Idzie z Nim do Elżbiety. Wchodzi do jej domu, a wraz z Nią wchodzi Chrystus. Jan porusza się z radości w łonie matki. Elżbieta zostaje napełniona Duchem Świętym.
Takie jest prawdziwe miejsce Maryi w życiu Kościoła: prowadzić Jezusa do człowieka i człowieka do Jezusa. Dlatego Jej święte wizerunki od wieków stoją w naszych kościołach i domach. Dla jednych są tylko dziełem sztuki. Dla wierzącego mogą stać się przypomnieniem: „Jezus jest blisko. Maryja mówi: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Ile razy ktoś w trudnej chwili spojrzał na obraz Matki Bożej i zaczął się modlić?
Ile matek oddało przed Jej obrazem swoje dzieci?
Ile osób chorych patrząc na Jej twarz odzyskało pokój?
Ile łez spadło przed maryjnym obrazem, kiedy człowiek nie potrafił już znaleźć żadnych słów?
Nie dlatego, że obraz ma magiczną moc. Dlatego, że przypomina osobę i otwiera serce na modlitwę.
Dlatego profanacja wizerunku jest czymś więcej niż uszkodzeniem przedmiotu. Jest świadomym uderzeniem w to, co dla drugiego człowieka jest znakiem świętości. Wynagradzajmy dzisiaj również za naszą obojętność: za krzyże, obrazy i figury, które mamy w domu, ale przed którymi nigdy się nie modlimy. Za święte znaki, które stały się jedynie dekoracją.

Maryjo, tak jak przyniosłaś Jezusa do domu Elżbiety, przychodź do naszych rodzin. Spraw, aby Twój wizerunek w naszych domach nie był ozdobą, ale przypomnieniem o modlitwie, Ewangelii i obecności Chrystusa. Wynagradzamy za tych, którzy Twoje oblicze poniżają i znieważają.


3. Narodzenie Pana Jezusa
„Okaż swym sługom pogodne oblicze”

Betlejem. Maryja spogląda po raz pierwszy na twarz swojego Syna. Tego, którego dotąd nosiła pod sercem, teraz może zobaczyć. Psalmista modli się dziś: „Okaż swym sługom pogodne oblicze”. W betlejemską noc Bóg naprawdę ukazuje człowiekowi swoje oblicze – oblicze Dziecka.
Może właśnie dlatego chrześcijańska sztuka tak często przedstawia Maryję z Dzieciątkiem. Nie po to, żeby zatrzymać człowieka na Maryi, ale aby pokazać najprostszą prawdę: Maryja daje światu Jezusa. Spójrzmy na najpiękniejsze maryjne ikony. Maryja bardzo często nie patrzy nawet na siebie. Wskazuje dłonią na Chrystusa. Trzyma Go. Oddaje Go światu. Jej wizerunek mówi: „Nie zatrzymuj się na mnie. Idź do mojego Syna”.

Dlatego szczególnie bolesne są akty profanacji Jej wizerunków. Czasem uderzając w Maryję, człowiek chce uderzyć właśnie w Jezusa, w Ewangelię, w wiarę.  My odpowiadamy inaczej.
Nie gniewem.
Nie nienawiścią.
Nie odwetem.
Modlitwą i wynagrodzeniem.

Bo Maryja pod krzyżem także nie odpowiedziała nienawiścią na nienawiść. W tej tajemnicy módlmy się szczególnie za tych, którzy świadomie szydzą z Maryi i świętych symboli. Nie prośmy przeciwko nim. Prośmy za nich, aby któregoś dnia mogli – jak Hiob – powiedzieć: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzało Cię moje oko”.

Maryjo z Betlejem, wynagradzamy Ci za znieważanie Twojego macierzyńskiego oblicza. Wyproś łaskę nawrócenia tym, którzy dziś gardzą tym, co święte. Niech kiedyś zobaczą w Jezusie nie przeciwnika, lecz Zbawiciela.


4. Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni
To, co święte, należy traktować jako święte

Maryja i Józef przynoszą Jezusa do świątyni. Wchodzą w przestrzeń poświęconą Bogu. Symeon bierze Dziecię na ręce i rozpoznaje w Nim coś, czego inni nie widzą: „Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie”.
Znowu powraca temat dzisiejszych czytań: widzieć głębiej.
Można patrzeć i nie widzieć.
Można wejść do kościoła i widzieć wyłącznie architekturę.
Można patrzeć na monstrancję i widzieć metal.
Można patrzeć na krzyż i widzieć drewno.
Można patrzeć na obraz Matki Bożej i widzieć tylko płótno i farbę. A człowiek wierzący uczy się widzieć znak prowadzący dalej.

Symeon zobaczył zwykłe Dziecko, a rozpoznał Mesjasza. Pierwsza sobota pyta nas więc również o nasz własny szacunek dla sacrum. Czy robimy znak krzyża z wiarą? Czy szanujemy kościół? Czy uczymy dzieci, czym jest krzyż i święty obraz?
Czy gdy przechodzimy przy przydrożnej kapliczce, potrafimy choć przez chwilę skierować myśl ku Bogu?
Czy w naszych domach religijne obrazy przypominają nam o modlitwie?
A może sami przyzwyczailiśmy się już do świętości?

Wynagradzajmy dziś również za ośmieszanie krzyży, niszczenie kapliczek, profanowanie figur i obrazów, używanie znaków wiary do szyderstwa i kpiny.

Maryjo, naucz nas patrzeć jak Symeon. Daj nam oczy zdolne rozpoznawać świętość. Wynagradzamy za brak szacunku wobec Twoich wizerunków i wszystkich znaków naszej wiary. Nie pozwól, abyśmy sami przez przyzwyczajenie utracili wrażliwość na to, co święte.


5. Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni
„Nie z tego się cieszcie… lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”

Maryja i Józef przez trzy dni szukają Jezusa. Odnajdują Go w świątyni. To tajemnica bardzo ważna dla dzisiejszego wynagrodzenia.

Bo każdy święty wizerunek ma ostatecznie pomóc nam odnaleźć Jezusa. Nie wystarczy mieć obraz Maryi. Nie wystarczy ozdobić figurę kwiatami. Nie wystarczy nosić medalik. Jeżeli nie prowadzi to do wiary, modlitwy, Eucharystii, nawrócenia i miłości bliźniego – zatrzymaliśmy się na znaku, a nie dotarliśmy do tego, na kogo znak wskazuje.

Jezus mówi dziś uczniom: „Nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. A więc najważniejszy nie jest nawet cud, niezwykłość czy religijne przeżycie. Najważniejsze jest zbawienie. Maryja właśnie tego pragnie dla każdego ze swoich dzieci.

Dlatego jej wizerunek nigdy nie mówi: „Patrz tylko na mnie”. Mówi: „Szukaj Jezusa”.

Ile razy człowiek zgubi Jezusa przez grzech – tyle razy może Go na nowo szukać.
W spowiedzi.
W Eucharystii.
W słowie Bożym.
W modlitwie.
W drugim człowieku.

Dlatego kończąc ten różaniec, chcemy wynagradzać nie tylko za fizyczne znieważanie wizerunków Maryi, lecz również za coś bardziej ukrytego: za odrzucenie tego, do czego Ona prowadzi – za odrzucenie Jezusa.

Maryjo, która odnalazłaś Jezusa w świątyni, pomagaj odnaleźć Go wszystkim zagubionym. Wynagradzamy za zniewagi wobec Twoich wizerunków. Spraw, aby każdy Twój obraz, figura i kapliczka prowadziły ludzi nie tylko do wzruszenia, ale do modlitwy, spowiedzi, Eucharystii i życia Ewangelią.


 


Akt wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi

Niepokalane Serce Maryi, Matko Jezusa i nasza Matko, w tę pierwszą sobotę przychodzimy do Ciebie z pragnieniem wynagrodzenia.
Przepraszamy za tych, którzy znieważają Cię w Twoich świętych wizerunkach.
Za obrazy sprofanowane.
Za figury zniszczone.
Za kapliczki zbezczeszczone.
Za szyderstwa i drwiny.
Za świadome wykorzystywanie Twojego oblicza do obrażania wiary i uczuć ludzi wierzących.
Nie chcemy odpowiadać nienawiścią na nienawiść.
Dlatego modlimy się także za sprawców tych zniewag.
Maryjo, uproś im łaskę światła i nawrócenia.  A nas zachowaj od gniewu, pychy i pragnienia odwetu.
Przepraszamy również za nasze własne zaniedbania:
za brak szacunku wobec świętych znaków,
za obrazy, przed którymi już się nie modlimy,
za krzyże, na które przestaliśmy zwracać uwagę,
za świętość, do której zbyt łatwo się przyzwyczailiśmy.
Spraw, aby patrząc na Twoje oblicze, nasze oczy zawsze szukały oblicza Chrystusa. Niech spełniają się w nas słowa dzisiejszego psalmu: „Okaż swym sługom pogodne oblicze”. A kiedy zakończy się nasza ziemska droga, spraw, abyśmy mogli cieszyć się nie obrazem, lecz rzeczywistością – oglądać Boga twarzą w twarz i razem z Tobą radować się, że nasze imiona zapisane są w niebie.

Niepokalane Serce Maryi – bądź naszym schronieniem i drogą prowadzącą do Boga. Amen.