Czwartek – 13 sierpnia Dzień fatimski Ez 12, 1-12 | Ps 78 (77) | Mt 18, 21 – 19, 1

Dzisiejsze Słowo prowadzi mnie do trzech bardzo ważnych spraw: do pamięci o Bogu, do konsekwencji grzechu i do przebaczenia. A ponieważ przeżywamy dziś trzynasty dzień miesiąca — dzień fatimski — te czytania brzmią jeszcze mocniej. Maryja w Fatimie nie przyszła po to, aby nas przestraszyć, ale aby obudzić sumienia. Wzywała do nawrócenia, różańca, pokuty i wynagradzania za grzechy. Dzisiejsze Słowo pokazuje, jak bardzo to wezwanie jest ewangeliczne.

Pierwsze czytanie z Księgi proroka Ezechiela ukazuje lud, który nie chce słuchać Boga. Pan mówi do proroka: „Mieszkasz pośród ludu opornego.” To bardzo mocne zdanie. Lud ma oczy, ale nie widzi. Ma uszy, ale nie słyszy. Bóg mówi, ostrzega, daje znaki, posyła proroka, ale człowiek pozostaje zamknięty.

To Słowo pyta także mnie: czy nie ma we mnie takiego oporu wobec Boga? Czy nie słyszę Ewangelii, ale nie pozwalam jej wejść do serca? Czy nie widzę znaków Bożej cierpliwości, a jednak dalej żyję po swojemu? Czy nie odkładam nawrócenia, jakby zawsze był jeszcze czas? Bóg każe Ezechielowi wykonać znak: ma przygotować tobołek wygnańca i wyjść tak, jak wychodzi człowiek prowadzony na wygnanie. To miał być obraz losu Jerozolimy. Prorok swoim gestem pokazuje, dokąd prowadzi niewierność.

Grzech zawsze prowadzi na jakieś wygnanie.

Można mieszkać we własnym domu, a być wygnańcem we własnym sercu.
Można żyć blisko rodziny, a przez brak przebaczenia być daleko od miłości.
Można chodzić do kościoła, a przez obojętność być daleko od Boga.
Można mieć wiele rzeczy, a nie mieć pokoju.
Można być wolnym zewnętrznie, a wewnętrznie nosić kajdany gniewu, pychy, uzależnienia, lęku albo zatwardziałości.

Dzień fatimski przypomina mi, że Maryja widzi, jak grzech niszczy człowieka. Widzi, jak oddala od Boga. Widzi, jak rani rodziny, parafie, narody i cały świat. Dlatego Jej wezwanie do pokuty nie jest surowością Matki, ale Jej miłością. Matka ostrzega, kiedy widzi, że dziecko idzie ku przepaści.

Psalm mówi: „Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy.” Zapomnienie o Bogu jest początkiem wielu upadków. Izrael widział wielkie dzieła Pana, a jednak buntował się przeciw Niemu. Człowiek może doświadczyć łaski, przebaczenia, pomocy, a potem znów żyć tak, jakby Bóg był daleko.

Dlatego psalm wzywa mnie do pamięci.
Pamiętaj, kto cię stworzył.
Pamiętaj, kto cię podnosił.
Pamiętaj, kto przebaczał ci grzechy.
Pamiętaj, ile razy Bóg okazał ci cierpliwość.
Pamiętaj, jak wiele otrzymałeś.

Różaniec fatimski jest właśnie szkołą takiej pamięci. Maryja uczy nas wracać do tajemnic życia Jezusa. Uczy patrzeć na nasze życie przez Ewangelię. Uczy nie żyć tylko wiadomościami, lękiem, pośpiechem i codziennymi sprawami, ale pamiętać o Bogu, o zbawieniu, o wieczności, o duszach, które potrzebują modlitwy.

Aklamacja woła: „Okaż swemu słudze światłość swego oblicza i naucz mnie Twoich ustaw.”
Jak bardzo potrzebuję tego światła. Bez światła Boga łatwo pomylić wolność z samowolą, miłosierdzie z lekceważeniem grzechu, sprawiedliwość z zemstą, przebaczenie ze słabością. Maryja w Fatimie prowadzi do światła Chrystusa. Nie zatrzymuje na sobie. Mówi całym swoim przesłaniem: wróćcie do mojego Syna.

Ewangelia prowadzi mnie do pytania Piotra: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” Piotr myśli, że proponuje dużo. Siedem razy to przecież znak wielkiej cierpliwości. Jezus odpowiada jednak: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.”

To znaczy: nie licz przebaczenia jak długu. Nie ustawiaj granicy miłosierdziu. Nie mów: do tego momentu jeszcze przebaczę, ale dalej już nie. Potem Jezus opowiada przypowieść o słudze, któremu darowano ogromny dług. Ten człowiek otrzymał miłosierdzie niewyobrażalne. Darowano mu coś, czego sam nigdy nie byłby w stanie spłacić. A jednak chwilę później spotyka współsługę, który jest mu winien niewiele, i nie okazuje mu litości.

To jest obraz serca, które przyjęło przebaczenie, ale nie nauczyło się przebaczać. To bardzo niebezpieczne. Mogę prosić Boga o miłosierdzie dla siebie, a być twardy wobec innych. Mogę spowiadać się z własnych grzechów, a trzymać w sercu urazę. Mogę pragnąć, aby Bóg był cierpliwy wobec mnie, ale samemu nie mieć cierpliwości wobec drugiego człowieka. Mogę modlić się: „odpuść nam nasze winy”, a jednocześnie w sercu nie chcieć odpuścić winowajcy.

Jezus nie mówi, że krzywda jest nieważna. Przebaczenie nie oznacza udawania, że nic się nie stało. Nie oznacza zgody na zło. Ale oznacza, że nie chcę żyć zemstą, nienawiścią i zatwardziałością. Nie chcę, aby cudzy grzech stał się więzieniem mojego serca. Oddaję sprawiedliwość Bogu i proszę Go, aby uzdrowił moją ranę.

W świetle Fatimy ta Ewangelia brzmi szczególnie mocno. Maryja wzywa do wynagradzania za grzechy. A wynagradzanie zaczyna się nie tylko od modlitwy ustami, ale od serca, które chce kochać bardziej. Od serca, które nie pielęgnuje urazy. Od serca, które podejmuje pokutę. Od serca, które modli się za grzeszników, zamiast tylko ich osądzać.

Fatima przypomina, że grzech nie jest prywatną sprawą bez konsekwencji. Grzech rani Serce Jezusa, rani Niepokalane Serce Maryi, rani człowieka, rodzinę, Kościół i świat. Ale Maryja nie zostawia nas w lęku. Wskazuje drogę: różaniec, pokuta, nawrócenie, wynagrodzenie i zawierzenie Jej Niepokalanemu Sercu.

Dzisiejsze czytania układają się w jedną drogę.
Ezechiel pokazuje, że zatwardziałość prowadzi na wygnanie.
Psalm przypomina, aby nie zapominać wielkich dzieł Boga.
Ewangelia mówi, że ten, komu przebaczono, sam ma przebaczać.

A Maryja w Fatimie jak Matka powtarza: wróćcie do Boga, módlcie się na różańcu, nie lekceważcie grzechu, ratujcie dusze, wynagradzajcie miłością.

Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie, abym zapytał: gdzie we mnie jest opór wobec Boga? Co jest moim duchowym wygnaniem? Jakie grzechy oddalają mnie od pokoju? Komu nie chcę przebaczyć? Czy pamiętam, jak wiele Bóg mi darował? Czy mój różaniec prowadzi mnie do większej miłości, pokory i miłosierdzia?

Bo nie wystarczy prosić o miłosierdzie. Trzeba stać się człowiekiem miłosierdzia.

Nie wystarczy mówić o Fatimie. Trzeba odpowiedzieć na jej przesłanie nawróceniem serca.

Nie wystarczy pamiętać o grzechach świata. Trzeba zacząć od własnego serca i powiedzieć: Panie, zmiłuj się nade mną. Maryjo, prowadź mnie do Jezusa. Naucz mnie modlić się, pokutować, przebaczać i wynagradzać miłością.

Modlitwa

Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoje Słowo, które budzi moje sumienie i prowadzi mnie do nawrócenia. Przebacz mi zatwardziałość, opór wobec Twojej łaski i wszystkie moje duchowe wygnania. Naucz mnie pamiętać o Twoich wielkich dziełach i nie zapominać, jak wiele razy okazałeś mi miłosierdzie. Daj mi serce zdolne przebaczać, nie liczyć krzywd i nie żyć urazą. W trzynasty dzień miesiąca proszę Cię przez wstawiennictwo Matki Bożej Fatimskiej: ucz mnie modlitwy różańcowej, pokuty, wynagradzania za grzechy i troski o zbawienie dusz. Niech moje serce będzie bliżej Twojego Serca i Niepokalanego Serca Maryi. Amen.